1 marca 2013

"Jesień?"

Obraz pt.: "Jesień?"

Rozmiar 50 x 70, farby olejne.

 Jesień - piękna por roku..
Czy tylko?

Promienie mieniącego się w oddali zachodzącego słońca..
Wspomnienie lata..
Ciepłe kolory lasu..
Pierwsze krople deszczu..
Zapowiedź zimy, zapowiedź ciszy, pustki..
A gdzieś na dnie smutek i nostalgia..








Wspomnienie lata

OGRÓD..

Jest kolejnym elementem, który będzie tworzył tego bloga.

Uwielbiam przyrodę, naturę, rośliny, życie!
Uwielbiam pracować w ogrodzie (kopać, plewić, obcinać [w szczególności :)], przesadzać, pielęgnować..).
Uwielbiam kupować nowe rośliny i uczyć się ich, dbać o nie.
One się później odwdzięczają swoim pięknem.
Niektórych, praca w ogrodzie przerasta, zniechęca... mnie relaksuje.

Nie jestem z wykształcenia ani ogrodnikiem ani sadownikiem, dlatego wiadomo - uczę się na błędach.
Poznaję krzewy, kwiaty, byliny, warunki jakie lubią, otoczenie itd.
Dwa lata temu zakupiliśmy kilka drzewek i krzewów owocowych, a w zeszłym roku na jesień znowu ich kilka dokupiliśmy. W przyszłości marzy mi się własny sad i warzywniak :)
dlatego chcemy się nauczyć pielęgnować drzewka i krzewy owocowe, aby mieć swoje 'naturalne' owoce. Tym bardziej, że aktualnie cena kilograma polskich jabłek równa się \ lub przewyższa cenę kilograma bananów, którą muszą przejechać pół świata, aby do nas dotrzeć..... (więc jak to jest?).
Dlatego właśnie chcemy zainwestować w "nasze" :)

Poniżej kilka zeszłorocznych zdjęć, aby przedstawić Wam nasz Azyl :)





















28 lutego 2013

"Nasze szczęście" - wprowadzenie

DOM..

Czym dla Ciebie jest te słowo? Co oznacza? Z czym Ci się kojarzy?

Dla mnie jest to coś więcej niż fundament, trochę cegieł i betonu, coś więcej niż 'nieruchomość'.
Dla mnie to jedno słowo opisuje w sobie drogę życia, której chciałam, na której się znajduję, do której dążę i która nadaje wszystkiemu sens..

Na ten SENS składa się:
- RODZINA, wsparcie, zrozumienie, stabilność
- bezpieczna przystań, do której wraca się po porażkach życia
- gdzie zawsze czekają ukochane, bliskie sercu osoby
- największe Marzenie! ( i wyzwanie)
- najpiękniejsze lata i bezcenne wspomnienia
- miejsce, gdzie chce się przebywać i wracać, za którym się tęskni
- miejsce jedyne w swoim rodzaju, niepowtarzalne, które tworzy własną historię
- gdzie wita Cię zapach świątecznego piernika lub niedzielnego obiadu
  ... bo to TWOJE najszczęśliwsze MIEJSCE NA ZIEMI!
- gdzie każda pora roku jest magiczną chwilą
- a ogród.. jest osobistym AZYLEM, gdzie czujesz bliskość natury i doceniasz wszystkie dobra, jakimi nas Stwórca obdarował..
- gdzie dzielisz się tym wszystkim z innymi :)
....

Razem z Jackiem o takim miejscu marzymy, nie wiadomo kto z nas bardziej :)
W każdym razie chcemy to marzenie zrealizować.
Pomóc nam w tym ma działka, bez której raczej owo marzenie nie mogłoby być zrealizowane, a którą mieliśmy dostać.. I tak zaczęła się długa telenowela urzędnicza. Gdyby nie to, domek by już pewnie stał, może nawet byśmy już w nim mieszkali?
No ale widocznie "tak miało być"! bo NIC NIE DZIEJE SIĘ BEZ PRZYCZYNY..

Więc... (tak w wielkim skrócie :)
Działkę przepisywaliśmy od 4 maja 2010 roku. Udało się to dopiero na początku sierpnia 2012 roku.
Procedura trwała całą wieczność, ponieważ wzdłuż działki ma być budowana droga, pod którą miasto będzie wykupywać kilka metrów i te kilka metrów zablokowało nam przepis na tak długo. Sprawa toczyła się między Urzędem Miasta a Starostwem, a że nie mogli dojść do porozumienia dwukrotnie trafiła do Samorządowego Kolegium Odwoławczego. Sytuacja była tak napięta że byliśmy już umówieni na rozmowę do Burmistrza! Bo jeśli nie wiadomo o co chodzi - to oczywiście chodzi o ? pieniądze.
Po przeszło dwu letnim użeraniu się z urzędnikami dopięliśmy celu - mamy działkę!
(A odnośnie tego użerania się, to na pewno jeszcze do tego tematu wrócę, gdyż polska biurokracja i urzędnicze chamstwo przeszło wszelkie bariery przyzwoitości..)

Następnym problemem było wybranie projektu, gdyż działka była bardzo długa ale tez wąska.
Projektu szukaliśmy równy ROK.
Z uwagi na predyspozycje działki to 95% projektów odpadło od razu. Z tego 5% zostały może niecałe 2% biorąc pod uwagę nasze  indywidualne i 'wyszukane zachcianki' np. salon od południa, kuchnia ze spiżarnią, pomieszczenie gospodarcze przy garażu, suszarnia na pietrze itd...
W kolejnym etapie zostały wybrane 4 projekty, następnie 2 (te same tylko 2 warianty: mniejszy i większy).
Pytanie: czy lepiej jest ten mniejszy powiększyć, czy ten większy pomniejszyć.
A muszę zaznaczyć, że bardziej podobał się nam ten 'mniejszy'.
Po konsultacji z Architektem i jeszcze jednaj (chyba już setnej) analizie wybraliśmy projekt Muratora "Nasze szczęście" w wariancie I, wersji lustrzanej.
Aby już więcej nie zadręczać Was moimi opisami, plan poniżej :)

Front:

Bok:


Taras:


Rzut parteru:

 PARTER:
  • 1. przedsionek
  • 2. hol
  • 3. kuchnia
  • 4. pokój dzienny
  • 5. wc
  • 6. kotłownia
  • 7. garaż
  • 8. taras

Rzut poddasza:
PIĘTRO:
  • 9. schody
  • 10. hol
  • 11. łazienka
  • 12. łazienka
  • 13. sypialnia
  • 14. korytarz
  • 15. garderoba
  • 16. sypialnia
  • 17. sypialnia
  • 18. garderoba
    Po podjęciu tak ważnej decyzji.. trzeba mieć świadomość, że szukało się wytrwale, analizowało solidnie i zrobiło się wszystko 'co w naszej mocy', aby decyzja była trafna! więc, wybrało się najlepszą z dostępnych opcji (i choćby później wydawało się inaczej) - nie wolno tego żałować ani ponownie roztrząsać!
    Na początek tyle :)
     C. D. N.

27 lutego 2013

"Turkusowe wzgórza"

Obraz pt.: "Turkusowe wzgórza"
Rozmiar duży: 80 x 100, oczywiście farby olejne :)
Struktura obrazu umyślnie jest nierównomierna, poprzez grube warstwy farb.

Troszkę inny niż poprzednie, gdyż 'zamknięty w konkretnej formie'.

Nie będę się dużo rozpisywać i przygniatać Was moimi filozoficznymi opisami i interpretacjami...
Wymienię tylko dla 'usprawiedliwienia' mojej wyobraźni trzy aspekty:
1) Alicja w krainie czarów
2) zaczarowany ogród
3) świat snów

Resztę interpretacji zostawiam...

Muszę wspomnieć, iż obraz ten mocno zaznaczył się w mojej pamięci, ponieważ był pierwszym obrazem, który sprzedałam!! i który cieszył się sporym zainteresowaniem (co nie znaczy zrozumieniem :) bo w sumie obrazów nie trzeba rozumieć.. w każdym razie sentyment zostaje :)










Stara rama

Opowiem Wam dzisiaj historię o niezwykłej ramie, która otrzymała 'drugie życie'.

4 lata temu opróżniając mieszkanie po Babci przed generalnym remontem, wszystkie rzeczy, które zostały wywieźliśmy do Teściowej (do garażu, do piwnicy, do komórki...).
Wśród tych rzeczy był spory obraz przedstawiający Maryję z dzieciątkiem, jednak już wtedy był dosyć wypłowiały. Obraz stał w garażu prawie 3 lata - zapomniany.
Pewnego dnia, gdy nalewałam wody do konewki w garażu, rozglądając się po tym dziwnym pomieszczeniu, w którym akurat wtedy było 'prawie wszystko', pod stertą innych rzeczy zauważyłam ten obraz.
I (tak jak w kreskówkach, hehe :)  zaświeciła mi się lampka - > z pomysłem.
Ledwo go było widać, a pajęczyn miał na sobie tyleeeeeeeeeee!
Jacek go wyciągnął i oczyścił z tego wszystkiego, feee!
Obraz tak mocno wyblaknął, że widać było tylko lekkie kontury tego co się wczesniej na nim znajdowało. Po usunięciu "środka" okazało się, że mamy do dyspozycji piękną, stylową, rzeźbioną ramę, która liczyła około 80 lat +.... bo dokładnie nie wiadomo ile lat Babcia miała ten obraz i czy nie zabrała go z domu rodzinnego.
W każdym razie wizja zmiany tego strasznego złotego koloru na biały, postarzany oraz wmontowanie w miejsce obrazu lustro - zajęły mnie całkowicie :)
Oto odcień złoty:





Rama była jednak dosyć zniszczona i trzeba ja było zreperować czym zajął się Jacek (trochę kleju, kilka gwózdków, machnięć szpachlą)...
Następnie rama była pomalowana dwukrotnie ciemną farbą.
Przepraszam za złą jakość zdjęć. Były robione telefonem, na pamiątkę ("jak to wyglądało kiedyś").
Nie przypuszczałam, że kilka miesięcy później będę prowadzić własnego bloga i one się też na nim znajdą :)




Dopiero po całkowitym wyschnięciu rama ujrzała biel :)





Sporo czasu zajęło przecieranie ramy z uwagi na jej liczne wypustki i rzeźbienia...
Zależało mi, aby rama wyglądała naturalnie, nie była przesadzona.
Dlatego celowo zostawiliśmy oryginalne uchwyty :)


Spod białej farby wyglądają ciemne zadrapania i rysy, a gdzieniegdzie odbija stare złoto :)
Efekt końcowy: